Test GelaSkins oraz GelaScreens
Dziś postaram się namówić Was na zakup naklejki GelaSkins, która pomoże Wam ochronić urządzenia nie tylko skutecznie, ale i ze stylem. Zapewne każdy z Was słyszał o tej firmie i jej naklejkach. Nie będę zatem zbyt odkrywczy pisząc o nich ale myślę, że każdy blog poświęcony iPhone (czy też iPod oraz iPad) po prostu musi napisać o GelaSkins.
Nie wiem jak Wy, ale ja nie przepadam za wszelkiego rodzaju bumperami, obudowami, sylikonami czy innego tego typu wynalazkami. Co prawda chronią one nasz sprzęt dość dobrze ale niestety dzięki nim traci on swój urok ponieważ urządzenie staje się niemiłosiernie grube i często traci swój wyjątkowy kształt. Cóż, można oczywiście nie robić z tym nic i narazić iPoda (a zwłaszcza jego tył) na porysowanie. Można też użyć skórek GelaSkins, które nie tylko wspaniale wyglądają ale i nie szpecą sprzętu, a wręcz poprawiają jego charakter.
Sama naklejka wykonana jest z wysokiej jakości folii, która już na pierwszy rzut oka jest bardzo wytrzymała, późniejsze testy jedynie to potwierdziły. Jakość wydruku jest nieprawdopodobna, przepraszam Skinera ale porównując obie folie daleko mu do ideału. Kolory są ostre, nie zauważyłem, żeby w jakiś sposób z czasem traciły nasycenie, po prostu jest jak na obrazkach. Jeżeli chodzi o odporność na rysy – wiadomo – tych raczej się nie uniknie. Skórki jednak doskonale maskują wszelkie rysy i aby je
zauważyć – trzeba spojrzeć pod odpowiednim kątem. Warto dodać, że nawet te najgłębsze nie zagrażają w najniższym stopniu powłoce naszego urządzenia (w moim przypadku iPhona 3GS). Folia nie pozostawia kleju. To bardzo ważne bo jego usunięcie może być naprawdę trudne. Można ją naklejać dowolną ilość razy, nie traci swojej lepkości. Informacja przyda się dla osób, które niezbyt wprawnie i równo przyklejają skórkę na swój telefon.
Na drugi ogień idzie GelaScreens. Jest to folia na wyświetlacz urządzenia. W zestawie otrzymujemy dwie sztuki. Przyznam szczerze, że największe trudności sprawiło mi przyklejenie jej na wyświetlacz. Po dokładnym oczyszczeniu wyświetlacza nadeszła chwila prawdy… I co?
KRZYWO, drobinki kurzu i tak znalazły drogę aby się dostać między folię a szybkę. No dobra, odklejam, podejście drugie. Teraz jest prosto ale niestety kurzu nie uniknąłem, powstały dwa albo trzy bąble… Mimo to folii używam, jestem zadowolony, trzeba naprawdę się postarać aby powstała na niej jakaś rysa.
Podsumowując GelaSkins to pozycja obowiązkowa dla osoby, która ma wstręt do jakichkolwiek udziwnień typu etui. Ja jestem bardzo zadowolony, jak tylko wyjdzie wersja dla iPoda Touch 4G (samo urządzenie i jego test już w drodze) – zamawiam. Jeżeli chodzi o GelaScreens… Cóż, dbam o mój sprzęt na tyle, że nie rysuję ekranu, mimo wszystko polecam innym, mniej dbającym…
GelaSkins oraz GelaScreens do testów przysłała firma GelaSkins Polska. Mają oni rewelacyjne ceny (mniej więcej takie jak w USA), dodatkowo jest możliwość sprowadzenia wybranej skórki (bez dodatkowych kosztów). Gorąco polecam zakupy w tej firmie!
Korzystam z GelaScreens od dwóch lat na moim iPhone 3G. Właściwie to miałem dwa zestawy, bo pierwszy dosłownie zmarnowałem (źle nakleiłem, kurz dostał się pod folię), ale drugi zestaw poszedł już idealnie. Folia jak już wspomniałem jest na wyświetlaczu już od dwóch lat i muszę powiedzieć, że jest świetna – 1. nie przeszkadza w korzystaniu z touch screena (nie widzę różnicy z i bez) 2. dobrze chroni ekran (pomimo, że trzymam telefon w kaburze skórzanej renomowanej marki to mimo wszystko zrobiło się pare rysek ale tylko na folii)… Z tego co pamiętam zestaw dwóch folii kosztuje koło 40 PLN, jednak opłaca się to, bo w porównaniu do folii za 5-10 PLN to po prostu cudo.