19 Maj 2011

Test Apple Digital AV Adapter

Tytułową przejściówkę HDMI pokazałem już na wideo, które znajdziecie też na samym dole tego testu ale oprócz oczywistej funkcjonalności pozostaje jeszcze jedna sprawa – przydatność w codziennym życiu. Postaram się zatem napisać o tym parę słów na ten temat bo moje wnioski nie są wcale tak oczywiste i mogą nieco zaskakiwać. Czy to tylko niepotrzebny bajer?

Na początek mimo wszystko – parę słów na temat ogólnego działania i kompatybilności… Adapter działa na 100% możliwości (czyli wraz z funkcją mirroringu – przekazywania „na żywo wszystkiego, co dzieje się na ekranie urządzenia”) w rozdzielczości 1080p tylko na iPadzie 2. Urządzenia takie jak iPhone 4, iPad 1 oraz iPod Touch 4G ograniczone są jedynie do filmów, pokazów zdjęć i niektórych aplikacji pisanych pod TVOut do jakości 720p.

Zgodnie z zapowiedzią zrobiłem Jailbreak mojego sprzętu i zainstalowałem aplikację, która „odblokowała” (a w zasadzie dodała) mirroring. Efekty możecie zobaczyć na drugim wideo (na samym dole). Wbrew pozorom uważam, że funkcja ta to zupełnie niepotrzebny bajer i ktoś (nie Apple tylko fani, którzy poniekąd to wymusili na firmie) tutaj na siłę uszczęśliwia innych. Dlaczego? Sytuacja jest nieco trudna ale w najprostszym tłumaczeniu – Deweloper wie kiedy ładować TVOut do swojego programu. Nie widzę zatem sensu grania w gry lub obsługi programów na dużym ekranie, które nie są do niego dostosowane bo wówczas obraz jest rozciągany. No i najważniejszy argument to fakt, że jeżeli dana gra nie jest robiona pod TV to po co na siłę próbować w nią grać? Załóżmy AngryBirds – Aby dobrze grać w tą gre musimy przecież dotykać ekranu naszego urządzenia w danym punkcie czyli patrzeć na jego ekran, nie na TV. Jedyna mądra rzecz to gry na akcelerometr, w które jakoś da radę grać ale nie jest to zbyt wygodne z przejściówką i kablem. Tak więc moim zdaniem mirroring to bardzo naciągana, niepraktyczna funkcja. Po prostu – jeżeli coś ma wyglądać na TV i być praktyczne musi być pisane pod TVOut czyli de facto mirroring wówczas nie jest potrzebny (bo i starsze niż iPad 2 urządzenia wówczas obsługą wyjście TV).

A więc po co w zasadzie ta przejściówka? Dla dedykowanych aplikacji oraz filmów (z naciskiem na drugi wariant). W zasadzie każde wideo (czy to z YouTube czy innej aplikacji) jest wyświetlane na telewizorze w naprawdę bardzo dobrej rozdzielczości (do 720p w przypadku „starszej generacji urządzeń”). Wiem, że tłumaczenie jest nieco dziwne ale włączenie w iPodzie filmu na YT, podłączenie do TV i kliknięcie play jest o wiele łatwiejsze niż włączenie odtwarzacza i męczenie się z niedopracowanym custom softem. A więc jest to mój główny argument „za”. Niby proste ale naprawdę ta głupia przejściówka zmieniła całkowicie moje podejście do oglądania filmów – po prostu jest wygodna. A to chyba prostota powinna być najważniejsza?

Jedyne, czego mi brakuje to możliwość pauzowania oraz zmieniania filmów bez wstawania z łóżka. Idealnym rozwiązaniem (na które postaram się namówić sponsora) byłaby stacja dokująca Apple, która stałaby sobie obok telewizora. Apple Digital AV Adapter okazał się niesamowicie prostym i wręcz idealnym dla mnie rozwiązaniem. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla każdego posiadacza mobilnego iSprzętu.

Apple Digital AV Adapter miałem okazję testować (na wideo również) dzięki sklepowi Manzano. Jest to obecnie najlepszy (jeżeli o ceny chodzi) sprzedawca urządzeń firmy Apple jak i akcesoriów z nimi związanych. Zapraszam na zakupy. Jeśli powołacie się na moją osobę to uda Wam się wynegocjować jakąś małą zniżkę.

Komentarzy: 3
Radek

He :) komentarz znikł. Bardzo fajny test. Nie sądziłem że można tyle powiedzieć o tej przejściówce :) . Czekam na więcej testów.

Robert

A to ja też poproszę przepis na JB na iPad’a 2

A istnieje takowy? ;)

Zostaw Komentarz