Mały plusik a jak cieszy
Podczas gdy AppStore było sklepem tylko do aplikacji dla iPhone – problemu nie było. Weźmy jednak na tapetę co stało się w mobilnym sklepie po premierze iPada… Mimo, że iPad ma tylko nieco większą rozdzielczość niż iPhone z ekranem Retina, deweloperzy są cwani. W poszukiwaniu złotego środka „gdzie by tu zarobić żeby się nie narobić” wpadli na wyjątkowo chamski sposób.
Wyobraźcie sobie teraz, że kupujecie aplikację dla iPhone’a za 5$. Okazuje się bardzo przydatna i nie wyobrażacie sobie bez niej życia. Nagle stajecie się szczęśliwymi posiadaczami iPada, chcecie i na nim raczyć się jej możliwościami i… Okazuje się, że ten sam program nie dość, że występuje w wersji osobnej dla naszego nowego urządzenia to kosztuje więcej, np. 7$. To tak, jak by kupować dwa razy ten sam program dla innej wersji Windowsa (choć też spotykane – dla wersji 64-bitowej.
Okazuje się, że twórcy aplikacji wycwanili się do tego stopnia, że swoje programy, które są przeznaczone dla tego samego systemu tworzą w dwóch wersjach, za każdą każą sobie płacić. A czy nie powinno być tak, że płacę raz i aplikacja jest w dwóch wersjach jednocześnie? Na szczęście jest coraz więcej deweloperów, którzy wykorzystują taką możliwość – takie aplikacje są oznaczone w AppStore znakiem „+”. I te programy właśnie traktuję z priorytetem podczas wyboru i ewentualnego zakupu.
Bardzo denerwują mnie takie nieetyczne praktyki programistów, których wbrew pozorom zapewne jakiś odsetek nie wie, że jest coś takiego jak aplikacje uniwersalne i nieświadomie piszą osobne programy co widać po darmowych produkcjach. A Apple? Nie zainterweniuje? Nie, w końcu dodatkowa aplikacja to dodatkowy zysk, no i statystyki… Czy Was też to denerwuje?
Nie ukrywam, że mi rownież to nie na rękę ale nie uważam to ze działanie nieetyczne. System może i jest ten sam ale to zupełnie inne uzadzenie i programy na iPada są zazwyczaj znacznie bardziej rozbudowane nie tylko graficznie ale i funkcjonalnie. To stwarza dodatkowa prace dla developera często na tyle duża, jak napisanie kolejnej aplikacji. To nie jest tak, ze developer rozciagnie obrazki i gotowe.
A to, ze aplikacje na iPada są droższe to już jest fakt niepodwazalny. To wynika ze specyfiki użytkownika urządzenia.
Generalnie zgadzam się z przesłaniem tego wpisu, zwłaszcza w temacie gier, bo tu tak naprawdę graficzne przedstawienie treści niewiele się różni. Programy częstokroć mają zmieniony interface by lepiej wykorzystać dodatkową powierzchnię, więc tu łatwiej zrozumieć chęć dodatkowego zarobku – za dodatkowy wkład pracy.
Najbardziej chyba irytuje to, że praktykę „podwójnego krojenia łosia” stosują zwykle grube ryby, jak np. Gameloft… Byłbym za tym aby wprowadzono możliwość płacenia In-app Purchase za odblokowanie „uniwersalności” za opłatę wynoszącą różnicę między grą w wersji na iPhone/iPoda a uniwersalną, bądź iPad only.
@mantis30:
To byłoby fajne rozwiązanie.
Ja ogólnie już dawno o tym pisałem gdzieś w komentarzach, ale wielu ludzi od razu zwracało i zwraca uwagę, o tym co napisał B4it. Ja do końca nie wierzę, że w większości aplikacji rzeczywiście potrzeba jest poświęcenia sporo więcej czasu. Ta sprawa jest dla mnie co najmniej naciągana :/.
Wiem to z wlasnego doswiadczenia takze to jest fakt a nie przypuszczenia.
@b4it:
Skoro tak „mówisz”, no to ok, co jednak nie zmienia faktu, że kupowanie tej samej rzeczy i to jeszcze za najczęściej większe pieniądze, nie wygląda najlepiej :/. Jak se człowiek wyobrazi, że dev siedzi prawie dwa razy tyle samo czasu nad dwoma wersjami tej samej aplikacji, to rzeczywiście tym tokiem rozumowania, jest logiczne, że kupujemy znów „tą samą aplikację”. Uważam jednak, że dla ludzi posiadających zwykłą wersję, powinna być zniżka, a sam app może kosztować więcej, tylko w tedy, gdy ma więcej funkcji, a nie dlatego, że rozdzielczość się zmieniła :/.
Zajrzałem sobie teraz do App Store, do firmy Rovio Mobile ( akurat na wierzchu była ). Angry Birds Rio – 0,79 Euro, Angry Birds Rio HD – 2,39 Euro… Nie wiem, czy poza grafiką się jakoś różnią, ale jeśli nawet, to mam nadzieję, że kokosy tam rozdają bo cena jest 3 KROTNIE większa…
Tak, jak pisałem wcześniej wyższa cena aplikacji na iPada nie wynika już z tego, że są one bardziej rozbudowane niż te na iPhone/iPoda Touch a ze względu na specyfikację „statystycznego użytkownika” tego urządzenia.
Ale co to znaczy specyfikacja „statystycznego użytkownika” ?? Poza tym „statystyczny użytkownik”/„statystyczny człowiek” nie istnieje
.
Użytkownicy iPada są skłonni zapłacić nawet kilkakrotnie więcej za aplikację niż ci sami użytkownicy iPhone. http://www.distimo.com/blog/2010_11_distimo-releases-october-2010-report/
Acha, danke za info.
Co do samych wyników – uważam, że żaden to wyznacznik. Za paliwo też płacimy więcej… To, że można, nie znaczy, że trzeba. Wiadomo, że ogólnie, to trudno jest „rzucić” na to schemat, bo są np. promocje i w ogólnym rozrachunku dla danego dev., może wyjść nie drogo za aplikacje, ale globalnie jest już inaczej.
Ja osobiście jestem w stanie wydać więcej, jak więcej dostane w zamian. Jako końcowego użytkownika, szczegóły mnie nie interesują. Tak więc piłka jest krótka – można mnie wziąć albo sentymentem do tytułu, albo realnymi korzyściami ( grafika mnie przekonuje do dopłaty, a nie kolejnej zapłaty x razy większej, niż na wersję do iPhone/iPod’a… ).