Jobs umiera w świecie mediów
Oficjalnie mogę stwierdzić, że Steve Jobs, który kilka godzin temu zrezygnował z funkcji CEO w Apple w świecie mediów co najmniej umarł. Nie mam zamiaru się powtarzać „po wszystkich” bo kto chciał to już przeczytał. Nie rozumiem tylko tego potężnego boom które powstało zaraz po opublikowaniu informacji – głównie na portalach społecznościowych. Ostatnio takie zjawisko obserwowaliśmy chyba po śmierci Michaela Jacksona. Jobs przechodzi na stanowisko Przewodniczącego Rady Dyrektorów. Szczerze mówiąc nie wiem skąd większości portalów wzięło się stanowisko nowe stanowisko – Dyrektora Rady Nadzorczej – wbrew pozorom to podobne ale jednak inne modele zarządzania firmą (choć kierownik to kierownik).
[...]Jego następcą został dotychczasowy dyrektor operacyjny korporacji Tim Cook. Było to wybór Steve’a, który został zaakceptowany przez zarząd firmy. Sam Jobs objął nowo utworzone stanowisko w firmie – przewodniczącego rady nadzorczej[...]
A tutaj przykład z ulubionego blogaska – od kiedy zarząd wybiera CEO? Czy nie jest od tego Rada Dyrektorów (w przypadku Apple)? Szczegóły, szczegóły. Wracając do tematu…
Kim staje się słynny Steve? Cóż, w moich oczach odejdzie powoli w zapomnienie i stanie się ikoną (coś jak Steve Woźniak). Jeżeli chodzi o pełnioną funkcję – mimo, że nie odejdzie z firmy (jak niektóry twierdzą) będzie o nim słychać coraz mniej. Skład rady dyrektorów kojarzy mi raczej z dziadkami ledwo stojącymi, podpierającymi się na lasce. Mimo, że to fikcja – chyba coś w tym skojarzeniu jest. Obecna funkcja Jobsa polega raczej na obserwowaniu, „monitoringu” życia firmy od boku. Jest raczej pozbawiona dynamiki czy większych problemów, w końcu raczej nie ma nic wspólnego z projektowaniem produktów.
Dlaczego akurat teraz wielki guru fanboy’ów rezygnuje? Przecież oczywiste było, że spowoduje to spadek akcji. Odpowiedź jest bardzo prosta – nieuchronnie zbliża się Keynote (na dniach zapowiedź) – impreza powinna ustabilizować sytuację firmy na giełdzie.
obserwowanie, „monitoring” życia firmy od boku.